walczyć z Kopernikiem, czy z Darwinem. Można też dyskutować nad poziomem wykształcenia wierzących i niewierzących, czy poziomem ich skłonności do polegania na autorytetach. Wydaje mi się, że istotnie da się zobaczyć zależność tego rodzaju, że statystycznie im wyższe wykształcenie, tym niższy odsetek osób wierzących. Co do ulegania autorytetom nie wiem, czy taka zależność istnieje. Ludzie mają różne autorytety i wykształcenie ich nie pozbawia, a co najwyżej zmienia rodzaj autorytetów.
jest nieopisywalny podstawowymi prawami fizyki. Jest to pierwszy przypadek w historii, kiedy empiryczno-matematyczna i naturalistyczna metoda badań fizycznych dotarła do kresu swoich możliwości. Zasadnicza idea dotycząca tego, jaki to może być element, pochodzi z 1929 roku od fizyka Karola Darwina, wnuka Karola Darwina, twórcy teorii ewolucji biologicznej. Stwierdził on, że taką jedyną rzeczywistością, którą znamy, jest świadomość człowieka. Stanowi ona element rzeczywistości
religijne milionów wiernych właściwie ogranicza się do rytuałów odprawianych w imponujących budowlach, wśród kunsztownych witraży i przy podniosłej muzyce. Wiele kościołów twierdzi, że głosi nauki oparte na Biblii, ale ich dewiza: „Uwierz w Jezusa, a zostaniesz zbawiony” pomniejsza znaczenie gruntownego studium tej Księgi. Inni koncentrują się na propagowaniu ewangelii społecznej lub politycznej. Pewien pisarz zajmujący się tematyką religijną tak opisał sytuację w Ameryce Północnej: „Chrześcijaństwo
wierzących swoimi decyzjami legitymizacji patologii i chorób umysłu ciała. "non possumus' coraz bardziej staje się nakazem dla członka kościoła. Ratzinger ustami swego legata na jubileuszu objawień fatimskich ostrzegł:żyjemy w czasach Antychrysta. go nie jako papieża lecz jako mysliciela katolickiego: on ma rację. się szuka kandydata na "prawdziwego Mesjasza". są forpoczty tego procesy w kraju w postaci Węcławskiego. jesteśmy do tego przygotowani?czy prawidłowo odczytujemy znaki?Pozdrawiam.
opisuje teoria kwantów, będąca podstawą teoretyczną fizyki kwantowej. Od wielu lat trwają próby zinterpretowania, jaka rzeczywistość kryje się pod formułami matematycznymi, które fizycy odgadnęli badając właśnie mikroświat. Powstało kilkadziesiąt interpretacji fizyki kwantowej, bazujących na różnych ontologiach, na różnych założeniach filozoficznych. Ale sytuacja się zmienia, gdy przejdziemy do badania dwóch dziedzin, które wydają się rozłączne,
wystąpieniu chciałbym ograniczyć się do omawiania relacji wiary, oczywiście chrzescijańskiej, do nauk przyrodniczych, a w zasadzie do fizyki, ponieważ fizyka jest najbardziej podstawową nauką przyrodniczą, o najbardziej rozwiniętej metodologii, oraz dlatego, że obserwujemy już od dłuższego czasu proces integracji całego przyrodoznawstwa na bazie pojęciowej właśnie fizyki. Chemia, astronomia, czy nawet część biologii, są to nauki przyrodnicze, które możemy uważać za określone działy fizyki.
jest wiara, tego, co znaczy „wierzyć”, pierwszą rzeczą, jaką musimy wziąć pod uwagę, jest oryginalność wiary w porównaniu z rozumowym poznaniem Boga „ze stworzeń”. Oryginalność wiary leży przede wszystkim w jej charakterze nadprzyrodzonym. Jeżeli człowiek w wierze ma dać odpowiedź na „samoobjawienie się Boga”, jeśli wraz z tym „samoobjawieniem się Boga”, ma przyjąć Boży plan zbawienia, które polega na uczestniczeniu w naturze i życiu wewnętrznym Boga samego, to odpowiedź
że przyrodę można w pełni wyjaśnić bez odwoływania się do Boga. Już w starożytnej Grecji, u zarania powstania nauki, zrodziły się trzy tradycje naukowe. Pierwsza pochodzi od Arystotelesa, który wychodził ze świadectwa zmysłów, ale twierdził, że przyroda jest na tyle skomplikowana, że nie można jej opisać matematycznie. Poza tym uważał, że zadanie nauki sprowadza się do znalezienia przyczyn zjawisk: przyczyny sprawczej, materialnej, formalnej i celowej. Ponieważ nie ma nadziei